iBroker

niedziela, 16 września 2012

Mass Effect 3: Leviathan - recenzja

Trzecia aktualizacja zawartości finału trylogii Mass Effect, po DLC przygotowanym na dzień premiery gry i poszerzonym zakończeniu, daje solidną dawkę odpowiedzi na pytania związane z tym uniwersum. 
Leviathan jest tym dla trzeciego Mass Effecta i trylogii w ogóle, czym dla Forresta Gumpa jest pudełko czekoladek. Nie wyobrażamy sobie ich braku, kilku zdań, które padły w odniesieniu do nich. Tak samo teraz nie wyobrażam sobie, że gra mogła zadebiutować bez tak elementarnej wiedzy, jaką oferuje DLC.
Chcąc być złośliwym, mógłbym napisać, że wystarczą jeszcze dwa dodatki i BioWare wreszcie zakończy produkcję finalnej przygody komandora Sheparda. Prawda jest jednak taka, że Extended Cut zmieniło postrzeganie serii, ale też nasze nastawienie do deweloperów. W kontekście tych modyfikacji ciężko jest nie patrzeć na Leviathana jak na dalsze brnięcie w uzupełnianie luk fabularnych i odpowiadanie na najbardziej nurtujące graczy pytania.

Kto stworzył rasę, która cyklicznie niszczy galaktykę? Jaki jest prawdziwy cel tej regularności? I co było w stanie zabić Żniwiarza?

Tytułowe pojęcie “Lewiatana” nie jest obce fanom serii, a po raz pierwszy pojawiało się jeszcze podczas eksploracji jednej z planet na początku serii Mass Effect. “Leviathan of Dis” to nazwa gigantycznych szczątków, które w pewnym momencie zniknęły z krateru na dość odseparowanym świecie. Jeżeli właściwie poprowadziliśmy Sheparda jeszcze w DLC do części pierwszej, “trójka” mogła zaoferować nam pewną odpowiedź, co też się stało.
Ale dopiero dodatek Leviathan daje pełen obraz sprawy.

Rozszerzenie, po zainstalowaniu, wpasowuje się w dowolną część drugiej połowy kampanii, stanowiąc oddzielne zadanie. Po przeczytaniu wiadomości z prywatnego komputera, Shepard może udać się do zupełnie nowej części Cytadeli, do laboratorium doktora Brysona. Ten, jak się szybko okazuje, posiada całą jednostkę badającą sprawę tytułowego Lewiatana i, co ciekawe, niemal depcze mu po “piętach”. Ostatecznie dochodzi jednak do zamieszania, którego przyczyną jest zachowanie zbliżone do indoktrynacji, a przed komandorem staje konieczność łączenia drobnych faktów i dotarcia do odpowiedzi samemu, bez podania jej na tacy.

Wspomniane laboratorium odwiedzimy więcej niż raz, ale to pierwsza wizyta okazuje się najciekawsza, ponieważ - niczym Cole Phelps - Shepard musi badać drobne ślady, konotować wydarzenia i rzeczy. Pomijając już osiągniecie przyznawane za maksymalną precyzję, samo śledztwo jest o tyle ciekawe, że w jego następstwie pozostanie nam mniej lub więcej mozolnego skanowania różnych, oddalonych od siebie układów.

W niektórych miejscach, a jakże, przyjdzie nam rozgrzać broń i sprawdzić się w pojedynkach z oddziałami Żniwiarzy, ale nie wykracza to poza standard, który - dodajmy - stał na zadowalającym poziomie, pokazując czemu seria, zwłaszcza od drugiej części, sprawdzała się wyśmienicie jako gra akcji. Do standardowych potyczek dochodzą jeszcze minizadania, rodem z trybu kooperacji, gdzie musimy np. eskortować drona naprawczego lub przenieść ogniwa energetyczne w określone miejsce (całe szczęście z Sheparda taki chojrak, że nie opóźnia to jego ruchów, tak jak kolegów z multiplayera...).

Unikając zdradzania fabuły trzeba jedynie wspomnieć, że jedna z dalszych misji świetnie pokazuje, jak wiele można jeszcze wyciągnąć z poczciwego Unreal Engine 3. Przemieszczanie się przez targane wichurami i rozmaitymi wybuchami miejsca naprawdę podnosi adrenalinę - ogółem jest to jeden z ciekawiej zrealizowanych etapów w całej serii.

Sama historia nie jest może tak perfekcyjnie zrealizowana jak opowieść o pościgu za Handlarzem Cieni z “dwójki”, ale i tak potrafi wciągnąć, zwłaszcza w ostatnich kilkudziesięciu minutach (całość to zadanie na około trzy godziny). Do tego dodaje kilka dodatkowych punktów do przeskanowania, co niektórym pozwoli na lepsze przygotowanie się do konfrontacji ze Żniwiarzami.

Pamiętać trzeba jednak o wadze fabuły Leviathana. Niektórzy pogodzili się z oryginalnym zakończeniem trylogii, inni dopiero z jego poprawioną wersją, a jeszcze inni do dziś mają trudności z zaakceptowaniem podejścia BioWare’u. Nowe DLC wyjaśnia dużo, rewelacje są ekscytujące i faktycznie zmieniają perspektywę. Szkoda, że tak istotne treści nie znalazły się w podstawowej wersji gry.

Jednocześnie jednak mam ten problem, że ich obecność, przynajmniej w takim ujęciu, mogłaby odbierać trochę z efektu zaskoczenia w samym finale. Ten ulega dodatkowym modyfikacjom, raczej kosmetycznym, tak by odzwierciedlał zaznajomienie Sheparda z fabułą rozszerzenia.

Kupić czy nie? - spytacie. DLC zdecydowanie zasługuje na sprawdzenie, przede wszystkim dla pokładów “lore’owych”, jakie ze sobą niesie. Niekoniecznie za pełne dziesięć dolarów. Ważne jednak, że Leviathan naprawdę czyni Mass Effecta 3 lepszym.
 
Autor: Paweł Borawski
Artykuł pochodzi ze str: http://gry.wp.pl/

Borderlands 2

Zamawiający Borderlands 2 przed premierą (bądź osoby, które pozyskają specjalny klucz np. w ramach rozdawnictwa) mogą dostać dostęp do złotego klucza. Ten przedmiot to rzecz wyjątkowa, nawet jak na Pandorę. Dopiero teraz, na kilka dni przed debiutem gry, wyjaśniono dokładnie mechanizm stojący za takim bonusem.
 Jak ujawnił Chris Faylor, Community Manager w Gearbox Software, złoty klucz będzie możliwy do wykorzystania tylko raz, a od gracza będzie zależało, kiedy to zrobi. Jedna sztuka, a wyczucie chwili będzie ważne - otrzymane przedmioty będą dostosowane do poziomu naszej postaci. Innymi słowy developerzy sprawdzą, czy wolimy dobre wsparcie na start, czy jednak coś potężnego, ale dopiero po kilkunastu godzinach zabawy.

Pamiętać należy, że o ile tak pozyskane przedmioty będzie można sprzedać, nie będzie szansy, by handlować samymi złotymi kluczami.

Warto tymczasem odnotować pierwsze, bardzo pozytywne recenzje Borderlands 2. GameInformer dał grze aż 9,8/10 punktów, tymczasem recenzja IGN została zakończona notą 9/10. W tym drugim przypadku autor tekstu wspomniał m.in., że produkcja - pomimo kilku drobnych niedociągnięć - poprawia osiągnięcia oryginału w niemal każdym zakresie.

Premiera już za tydzień! Wub-wub. 
Autor artykułu: Paweł Borawski
Artykuł pochodzi ze str: gry.wp.pl


 


niedziela, 9 września 2012

Uwaga, trojan! Live Security Platinum

Trojan, którego można złapać na stronach, gdzie rzekomo powinny być udostępnione filmy, których szukamy w przeglądarce. Live Security Platinum blokuje wszystkie pliki „exe”! Nie można włączyć przeglądarki ani żadnego programu, a jedyne, co można, to zapłacić 80 euro.

Trojan Live Security Platinum uruchamia się w języku polskim. Widzimy okno skanowania antywirusowego oraz dziesiątki wykrytych wirusów. Żeby jednak usunąć jakikolwiek plik, musimy zapłacić 80 euro! Co więcej, żeby uruchomić przeglądarkę internetową, program Word, antywirus czy jakikolwiek inny program, musimy zapłacić 80 euro.
Kilka razy zetknąłem się już z tym problemem u moich klientów. Nie wiedziałem jednak, jak program dostaje się do komputera. A teraz wiem. Kiedy chciałem obejrzeć sobie film (film, który nigdzie nie jest dostępny do kupienia), na stronach, gdzie prawdopodobnie wcale tego filmu nie ma, bo wszędzie pojawiała się informacja: „nie jesteś zalogowany”, a nie uznaję logowania się na pirackich stronach.
W czasie poszukiwania filmu na ekranie monitora pojawiła mi się wiadomość na szarym okienku z niejasnym interfejsem (w xp mam klasyczne ustawienia), z którego przeczytałem tylko słowo „trojan”, ale przypadkiem zamiast „ok.”, nacisnąłem „anuluj”. W chwilę później znikło wszystko z ekranu, a pojawiło się okno skanowania dysku Live Security Platinum. Trojan wyłączył wszystkie programy. Nie pomógł monitor mks_vir, anvi smart defender, Windows defender, firewall, Spybot - Search & Destroy — każdy z tych programów działa aktywnie w tle.

Na dziś walka z takim programem jest prosta. Jeżeli nie mamy w zasięgu płyty z programem Linux, możemy próbować usuwania w trybie awaryjnym. Zakładam, że twórcy tego programu (zapewne Polacy) niedługo postarają się o wyeliminowanie możliwości usunięcia programu również z trybu awaryjnego.
Program Live Security Platinum tworzy na pulpicie ikonę w kształcie tarczy oraz skrót w programach. Sam umieszcza się w katalogu C:\Documents and Settings\All Users\Dane aplikacji. Raz ten właśnie program u klienta musiałem usuwać z każdego konta użytkownika. Ze swojego komputera usunąłem go tylko z tego jednego katalogu. Natychmiast też wysłałem do firm piszących programy antywirusowe plik do testów — bo zanim go usunąłem, spakowałem go w systemie Linux.
Gdybym miał ocenić ten program, to nazwę go: żałosnym. Dlaczego? Usunięcie go czy poznanie miejsca jego zainstalowania jest dziecinnie łatwe. Klikam myszą na skrót i prawym przyciskiem i wybieram właściwości, a wówczas ujawnia się cała ścieżka do programu o nazwie 036DFF9865E5111CEAE2756181CB3F95.exe. O wiele trudniejszym do usunięcia jest podobny program, z tym że tamten moi klienci instalowali z e-maila. Tego drugiego programu nie można łatwo zlokalizować, a również blokuje działanie wszystkich plików „exe” — czyli antywirusy odpadają - program wymagał zapłacenia 20 dolarów, aby odblokować komputer. Można w takim przypadku użyć tylko programów skanujących komputer przed uruchomieniem lub przed załadowaniem systemu operacyjnego.
  Można mieć tylko nadzieję, iż twórcy oprogramowania antywirusowego zastosują metodę blokującą działanie takich programów, bo każdy z nich instalowany jest za naszą zgodą. Ufamy stronom, które odwiedzamy. Naciągacze liczą tylko na ludzką naiwność i kliknięcie zwykłego „czy chcesz opuścić stronę? — ok” albo „nie jesteś zalogowany — ok” jest właśnie daniem takiego pozwolenia.
Autor  Krzysztof Dmowski
Artykuł pochodzi z www.Artelis.pl

środa, 30 maja 2012

Mass Effect 2, poradnik – edytowanie sejwów, zmiana wyglądu (Gibbed's)

  Wiem, wiem, gra jest już trochę przestarzała. Może jednak znajdzie się jeszcze kilka osób mi podobnych, które lubią odgrzewane kotlety. Co więcej, jestem prawie pewna, że wszystkie poniższe porady da się zastosować do Mass Effect 3 (ręki nie dam sobie odciąć, ale zaryzykuję palec).
Zacznę od tego, że BioWare dało ciała załączając swój kreator postaci. Domyślne twarze są brzydkie jak noc i ciężko jest z nich wyrzeźbić coś satysfakcjonującego. Możliwości modderów, w porównaniu z serią Dragon Age, są mocno ograniczone, więc w internecie modów jest jak na lekarstwo (można tylko pomarzyć o wejściu na forum nexusa i przebieraniu w nowych ciuchach, tatuażach, fryzurach czy w fajniejszym uzbrojeniu).
Chyba powinnam w tym miejscu podziękować twórcom gry. W końcu dzięki nim, ja – totalny laik – sięgnęłam po edytor sejwów.

Większość informacji zaczerpnęłam ze strony masseffect2faces. Reszta, to wynik moich prób i błędów. Jeśli znasz język angielski w podstawowym zakresie (albo masz pod ręką słownik), zapraszam do strony źródłowej. Jeśli nie, to ten artykuł jest właśnie dla Ciebie.

Pierwszym krokiem do ulepszenia postaci jest ściągnięcie programu Gibbed’s Save Editor. Zanim uruchomisz aplikację, zrób sejwa na którym będziesz się znęcać (ja korzystałam z quicksave’a, mając zwykłego sejwa w zanadrzu). Warto go wykonać w takim miejscu gry, które da możliwość zagadania do towarzysza – dzięki temu sprawdzisz jak zachowuje się zmodyfikowana twarz w trakcie interakcji.
Po włączeniu programu otwórz wybrany sejw (1). W zakładce Player możesz zwiększyć ilość posiadanych surowców, kredytów, punktów umiejętności, zmienić klasę, pochodzenie itp. Ta cześć programu jest przyjazna dla użytkownika, wszystko widać czarno na białym, więc nie będę się rozwodzić nad poszczególnymi opcjami (nadmienię jednak, ze jeśli grasz po raz pierwszy, to nie warto psuć sobie zabawy wklepując nieograniczoną ilość pieniędzy, albo sztucznie podnosząc poziom).





Aby zmienić wygląd swojego bohatera wejdź w zakładkę Raw, następnie rozwiń opcję Apperance i Morph Head – to w tym obszarze będziemy się od teraz poruszać.
Każdą wprowadzoną w aplikacji zmianę radzę od razu sprawdzać w grze i zapisywać gdzieś na boku pierwotne wartości. Dzięki temu będziesz mieć pełną kontrolę nad modyfikacjami, a wszystkie fatalne błędy natychmiast naprawisz (nauczyłam się tego, gdy gałki oczne mojej bohaterki wylądowały na jej czole).
Aby wprowadzona zmiana została zastosowana musisz swojego sejwa zapisać w Gibbed’s (2), a następnie wczytać w grze. Oto przykładowo zmodyfikowana postać:





1. Zmiana fryzury

Wybór dodatkowych fryzur nie jest oszałamiający, ale lepsze to niż nic. Dostępne opcje dodatkowe znajdziesz na podanej wcześniej stronie źródłowej (zakładka "Femsheps"). Aby zmienić uczesanie bohaterki (posłużę się tutaj fryzurą „Sexy” – postępuj analogicznie z każdą wybraną opcją), należy skopiować kod (bez cudzysłowu) „Mesh: BIOG_HMF_HIR_PRO.Sexy.HMF_HIR_Sxy_MDL” i zastąpić nim istniejący już kod w wierszu Hair Mesh(3). Następnie otwórz Texture Parameters (4) (po kliknięciu w to pole, po prawej stronie tabeli pojawi się przycisk kierujący nas do nowego okienka) i odszukaj pola Hair_Diff i Hair_Norm.
W polu Value zastąp instniejące kody podanymi poniżej:
Hair_Diff: BIOG_HMF_HIR_PRO.Sexy.HMF_HIR_Sxy_Diff
Hair_Norm: BIOG_HMF_HIR_PRO.Sexy.HMF_HIR_Sxy_Norm
Zapisz, załaduj do gry i gotowe.
W przypadku niektórych fryzur trzeba także zmienić wartości Hair_mask i Hair_tang – odpowiednie kody dostępne są na stronie.



2. Kolekcja Offset Bones

Tutaj możesz pobawić się budową twarzy, ale zaznaczam, że trzeba mieć się na baczności. Wystarczy, na przykład, dodać w polu headBase do wartości 'x' jeden punkt, a otrzymasz groteskową postać z wybałuszonymi oczami. Muszę powiedzieć, że eksperymentowanie z tymi opcjami dało mi sporo radości.
Poniżej zamieszczam listę najbardziej praktycznych zmiennych:
- brow_Left/right: dotyczy wewnętrznej, znajdującej się bliżej nosa, części brwi – w przeciwieństwie do opcji outBrow; dodaj do wartości 'z' +0,1 aby podnieść brwi; w przypadku wartości 'y' wewnętrzna część brwi odsunie się lub przysunie do nosa – dzięki temu, w połączeniu z outBrow, możesz zmniejszyć lub zwiększyć szerokość brwi.
- outBrow_left/Right: analogicznie do powyższej funkcji.
- mouthBase: po zwiększeniu wartości 'x' (bardzo ostrożnie!) dolna część twarzy przesunie się do przodu; po zwiększeniu wartości 'z' dolna cześć twarzy przesuwa się w górę.
- innerUpperLip_Left/right: dotyczy wewnętrznej części górnej wargi; zmniejszenie wartości 'z' cofa górną wargę.
- jawBone: dotyczy dolnej szczęki; po zwiększeniu wartości z szczęka wysuwa się do przodu (to, w połączeniu z cofnięciem górnej wargi, zlikwiduje denerwujący kaczy dziubek, którym obarczone są niektóre domyślne postacie).
- outerUpperLip_left/right: dotyczy zewnętrzej części górnej wargi (dla kącika ust jest opcja LipCorner); zmniejszając wartość 'x' dodasz swojej postaci lekki uśmiech; zmniejszając wartość 'y' usta się poszerzą.



3. Kolekcja Scalar Parameters

- HED_Adnn_Spec_Lips_Scalar: dzięki tej opcji możesz sprawić, że usta bohaterki będą błyszczeć, wystarczy dodać np. +1,0.
- HAIR_Spec_Contribution_Scalar: po zwiększeniu wartości, włosy będą bardziej lśniące.
- HED_Lips_Tint_Scalar: tutaj możesz zwiększyć intensywność barwy ust – z założenia będzie to kolor czerwony, chyba że zdefiniujesz inną barwę w Vector Parameters.
- HED_Brow_Tint_Scalar: intensyfikuje barwę cienia na powiekach.
- HED_Blush_Scalar: intensyfikuje barwę różu na policzkach.



4. Kolekcja Vector Parameters

Tutaj możesz zmienić np. kolor ust, czy oczu. Każda opcja definiowana jest przez cztery wartości - A, która będzie wynosić 1 i wartości B, G, R. Trzy ostatnie to nic innego jak paleta RGB – wybrany kolor możesz znaleźć w Photoshopie i skopiować wartości kolorów z próbnika (w tym przypadku trzeba pokombinować z przesuwaniem przecinka, np. jeśli R=218, do Gibbed’s trzeba wpisać 2,18 lub 0,218).
- SkinTone: tutaj zmienisz odcień skóry. Przykładowo (wartości podane w kolejności R G B A):
Wampirza skóra: 0,9592996, 0,7488649, 0,6083597, 1
Normalna skóra (lekko wybielona): 0,9592996, 0,6488649, 0,5083597, 1
Normalna skóra (podstawowa): 0,7592996, 0,3488649, 0,2083597, 1
Normalna skóra (jaśniejsza): 0,9592996, 0,4488649, 0,3083597, 1
Szara skóra: 0,3488649, 0,3488649, 0,3488649, 1
- EYE_White_Colour_Vector: tutaj zmienisz kolor białek oczu (ustawiając tutaj i w kolorze tęczówek kolor czarny, a więc RGB równe 0, uzyskasz całkowicie czarne oczy).
- EYE_Iris_Colour_Vector: zmiana koloru tęczówek.
Ja wybrałam dla swojej bohaterki bardzo jasne niebieskie oczy. W uzyskanych wartościach RGB musiałam przesunąć przecinek o dwa miejsca, a więc:
R=215, wpisałam 2,15
G=232, wpisałam 2,32
B=215, wpisałam 2,15
Przy przesunięciu przecinka tylko o jedno miejsce, oczy świeciły jak latarki.
- HED_Hair_Colour_Vector: tu zmienisz kolor włosów. Bawiąc się tą opcją zauważyłam, że dla ciemnych kolorów należy w wartościach RGB przesunąć przecinek o trzy miejsca (np. R=97=0,097), a dla jasnych kolorów o dwa miejsca (np. R=196=1,96). W przypadku mojej bohaterki wszystkie wartości RGB wynoszą 0,007.
- HED_Lips_Tint_Vector: zmiana koloru ust.
- HED_Brow_Tint_Vector: zmiana koloru cieni na powiekach.

Dzięki powyższym opcjom możesz dodać swojej bohaterce trochę uroku i poprawić niektóre niedoskonałości. Z całego serca zachęcam do eksperymentowania z innymi funkcjami. Ciągłe wczytywanie i poprawianie sejwów bywa chwilami nużące, ale przy odrobinie cierpliwości można osiągnąć całkiem niezłe efekty.
Autor: Anna Trościanko   źródło: http://www.masseffect2faces.com/

Artykuł pochodzi z serwisu: www.Artelis.pl

Diablo 3 - charakterystyka gry

W Diablo możemy grać już od kilkunastu lat, odkąd wyszła jego pierwsza część, która już kilka lat później została zastąpiana przez dwójkę, cieszącą się wielką popularnością, lecz jej czas też nadszedł końca w dniu 15.05.2012, kiedy to właśnie na rynku pojawiła się trzecia część Pana Grozy - "Diablo III".
Już o północy z 14.05 na 15.05 mamy przyjemność rozpocząć przygodę w miasteczku Tristram i obronić je przed zagładą, wcielając się w jedną z pięciu postaci przygotowanych przez Blizzard:

-Mnich: Posiada zabójczą szybkość, dzięki której jest w stanie zadać bardzo dużą ilość ciosów na raz - tak zwane combo.
-Barbarzyńca: Z tym bohaterem mieliśmy już do czynienia we wcześniejszej części. Jest archetypem wojownika, o wielkiej sile.
-Łowca Demonów: Wojownik walczący w dystansie. Jest mistrzem w posługiwaniu się kuszami i łukami, posiada wiele przeszywających wroga umiejętności.
-Czarownik: Potężny czarodziej władający magią żywiołów.
-Szaman: Wielki zaklinacz, który potrafi przejąć kontrolę nad niejednym stworzeniem tego bardzo złego świata, przez który będziemy podążać.

W najnowszej części, przygotowanej przez Blizzard, zobaczymy kilka nowości, jakimi są:

-współdzielona skrzynka oraz pieniądze między bohaterów o tym samym trybie gry na naszym koncie
-męska i żeńska płeć postaci
-dom aukcyjny, dzięki któremu oszczędzimy czas i nasze pieniądze wreszcie do czegoś się przydadzą
-nowe zasoby umiejętności, manę teraz posiada tylko szaman i każda klasa ma inny zasób - w przypadku łowcy demonów dwa
-zwoje miejskiego portalu i identyfikacji nie będą nam już potrzebne

Kolejnym atutem w grze są areny PvP (gracz kontra gracz), które zostaną wprowadzone w jednej z kolejnych łatek. Kiedyś, aby stoczyć walkę z innym bohaterem, musieliśmy okazać mu wrogość, teraz możemy zapisać się ze znajomym/i do walki na jednej z aren.

W grze Diablo 3 możemy zarobić realne pieniądze, wystawiając zdobyte epickie przedmioty na RMAH - real money auction house. Największym plusem jednak jest fakt, że Diablo zawsze cieszyło się popularnością i teraz też na pewno będzie grało naprawdę dużo osób, tym samym sprzedaż naszych przedmiotów na RMAH będzie o wiele prostsza i szybsza.

Graficzny wygląd i fabuła jest naprawdę bardzo dopracowana, Blizzard na pewno będzie dbał o poprawki w kolejnych łatkach. Gra jest bardzo wciągająca i trudno się od niej oderwać.


Do zobaczenia w grze. Miłej zabawy i powodzenia

Autorem artykułu jest: Damian Sosnowski

Artykuł pochodzi z serwisu: www.Artelis.pl

sobota, 12 maja 2012

Hitman Rozgrzeszenie

Najnowsza część przygód łysego zabójcy zadebiutuje w wersjach na Xboxa 360, PlayStation 3 oraz PC już 20 listopada. Pojawi się także specjalny bonus dla graczy, którzy złożą pre-order na najnowszą część Hitmana.

Gracze składający pre-order dostaną dodatkowo mini-grę Sniper Challenge niepowiązaną z główną produkcją. Według autorów ma być to forma podziękowania najwierniejszym fanom. W mni-grze wcielimy się w łysego snajpera, którego zadaniem jest zabicie niejakiego Richarda Stronga. Gra opiera się na zasadach mnożnika punktacji oraz pozwala odkryć dodatki w głównej przygodzie wesołego Rumuna. Jak zachwalają autorzy, zabawa powstała na bazie prototypu świetnej snajperskiej misji.




Absolution to piąta część serii Hitman, opowiadającej losy klona-zabójcy. Seria jest znana z możliwości przebierania się, ilości sposobów eliminacji wroga oraz mrocznej, interesującej scenerii. Hitman: Rozgrzeszenie budzi sporo skrajnych opinii – jedni są zachwyceni nowym Hitmanem, inni rozczarowani jego wyczynami. Osobiście podoba mi się jego forma i chętnie zapoznam się z tytułem, kiedy wyjdzie. Dobrych składanek nigdy za dużo, a obok nowego Thiefa, Dishonored (debiut 12 października), czy Shinobido, Hitman poradzi sobie nieźle. Każda inna, oby każda także dobra. Poprzednie części Hitmana można dostać tanio na allegro, lub mniej tanio na Steam oraz GOG.com.

źródło http://gry.gadzetomania.pl/

UEFA Euro 2012 - recenzja

Na niecałe dwa miesiące przed rozpoczęciem Euro 2012 EA daje nam okazję przeżyć emocje związane z tym sportowym wydarzeniem przed ekranami naszych monitorów i telewizorów, za pomocą dodatku do gry FIFA 12. Warto?



FIFA 12: UEFA Euro 2012
Dostępne na: PC, PS3, X360
Testowano na: X360, PS3
Wersja językowa: polska (napisy + komentarz)

Z Grecją wygramy 1:0. Perquis wyjdzie na świetną sytuację strzelecką, ale uzna, że nie godzi się, by pierwszego gola dla naszej reprezentacji strzelał na Euro Polak z drugiego zaciągu, więc poda do nadbiegającego z prawej kolegi z drużyny. Obraniaka... Z Rosją czekają nas wielkie emocje. Najpierw szybko stracimy gola, potem długo będziemy się męczyć, nie mogąc przebić defensywy naszych wschodnich sąsiadów, wreszcie po klasycznej dwójkowej akcji Błaszczykowski-Lewandowski (ten pierwszy skrzydłem i dośrodkowanie, ten drugi wyskok i piękny wolej) wyrównamy w osiemdziesiątej trzeciej minucie. Radość nie będzie jednak trwała długo, bo Arszawin ustali wynik spotkania w ostatniej akcji strzelając gola czwartą dobitką. Szczęsny będzie bez szans. Czesi? Wygrają 3:0 i pewnie tym samym zakończyli by nasz udział w Euro, gdyby nie trenerska sztuczka Smudy o nazwie „Wczytaj grę i zmniejsz poziom trudności” - dawno nie grałem w Fifę z konsolą, ale mam wrażenie, że UEFA Euro 2012 jest trudniejsze od podstawowej wersji „dwunastki”. Po tej technologicznej sztuczce pójdzie już łatwo. Zwycięstwo z Czechami, awans z drugiego miejsca, co cudem pozwoli nam uniknąć Niemców (którzy razem z Holendrami zdobędą siedem punktów w swojej grupie, ale strzelą mniej bramek – to naprawdę może się zdarzyć). W meczu z Pomarańczowymi Lewandowski będzie miał swój dzień (hat-trick!), półfinał z Anglią wymęczymy, strzelając karnego na 1:0, w drugim półfinale Hiszpania pozbawi nas przyjemności zmierzenia się z Niemcami, wygrywając z nimi 2:0.

Finał Polska-Hiszpania raz zakończy się nieprawdopodobnym (4:1) zwycięstwem naszej reprezentacji, po którym zamiast drużynowej radości naszej drużyny ktoś pokaże reklamy – czytaj: menu końcowe (to dziwny bug, ale zdarzył się przy pierwszym przejściu Euro zarówno na X360, jak i na PS3). Na szczęście po ponownym załadowaniu gry wszystko odpali się już zgodnie z planem i po karnych cudownie bronionych przez Szczęsnego wreszcie będziemy mogli cieszyć się widokiem Kuby Błaszczykowskiego unoszącego puchar.

Cały ten scenariusz przynajmniej do półfinału teoretycznie mógłby się zdarzyć w rzeczywistości, ale jak dowodzi UEFA Euro 2012, dodatek do FIFA 12, który dwa dni temu trafił do cyfrowej dystrybucji (a dziś powinien pojawić się w sklepach, w postaci pudełka z kodem do pobrania tej zawartości) nie mamy czego szukać na Euro. Polscy zawodnicy ustępują swoim kolegom z innych europejskich reprezentacji (o dziwo EA mocno wierzy w Obraniaka, wyróżnia się), ustawienie z jedynym Lewandowskim z przodu nie daje zbyt wielu okazji do strzelania goli, a ławkę mamy tak krótką, że właściwie jej nie ma (kilka razy wchodziłem do menu, żeby kogoś wymienić, ale jedyny, kto wydawał mi się sensownym wzbogaceniem składu, był Peszko, którego jak wiemy, na Euro raczej nie zobaczymy – a i tu jest jeszcze dostępny tylko przez chwilę, bo podobno składy zostaną zaktualizowane po wysłaniu powołań). Tak naprawdę więc, to wirtualne Euro to jedyna okazja, by przeżyć sukcesy Polskich Orłów – i usłyszeć, co do powiedzenia na ich temat może mieć duet Szpakowski & Szaranowicz.

Komentarz to z naszego punktu widzenia najważniejszy element dodatku – jedyne miejsce, w którym polski odział EA mógł nie tyle stanąć na wysokości zadania, co zrobić genialny prezent wszystkim fanom piłki nożnej. Niestety kwestie nagrane przez „głosy polskiej piłki” zawodzą – po części z powodu ograniczeń jakie niosła ze sobą konstrukcja tego dodatku, po części zaś dlatego, że nikt chyba nie wpadł na to, że można było zrealizować je lepiej. Pierwszy problem polega na tym, że dużą część komentarzy UEFA Euro 2012 bierze z podstawowej wersji Fify, a tam muszą być one „obiektywne”. Efekt jest jednak taki, że rodzimi komentatorzy potrafią ubolewać nad „niestety niecelnym strzałem” Anglików, który dałby im prowadzenie 2:1 w półfinale. To jestem w stanie zrozumieć. Trudno mi jednak pojąć, dlaczego w luźnej rozmowie o błędach sędziowskich i uznawaniu lub nie goli ze spalonego przytacza się jakiś mecz z poprzedniego Euro drużyny Portugalii, a nie nasze przeboje z Austrią w poprzednim finale Mistrzostw Europy. Dziwi też swoista „lista nieobecnych” - parę komentarzy odnosi się np. do Boruca albo do miłościwie nam prezesującego Grzegorza Lato, ale ich nazwiska nie padają (np. słowa o Szczęsnym: „mamy nadzieję, że pokaże klasę, jak nasz bramkarz na poprzednim Euro”, albo o Lewandowskim, po przestrzelonym golu: „Mógł zostać królem strzelców, jak jeden z naszych reprezentantów na Mistrzostwach Świata”). Że nie wspomina się Laty, to akurat mnie nie dziwi, ale Boruc? Leo, why?

Szkoda też, że twórcy gry – ale to już uwaga do EA Sports - przewidzieli tak mało miejsca na takie „spersonalizowane” komentarze, bo nie ma ich wcale tak wiele – po rozegraniu całego Euro (samych finałów, nie ma tu kwalifikacji) trzy razy, zdaje mi się, że słyszałem już wszystkie komentarze typu „Ja kocham tych polskich chłopców, tych Smolarków, Żurawskich, Błaszczykowskich” czy „Błagam, błagam Włodek, uszczypnij mnie...”. Komentarz ze zwycięskiego finału częściowo wynagradza te niedoskonałości – całość pozostawia jednak niedosyt.

Tym bardziej, że poza komentarzem UEFA Euro 2012 nie oferuje zbyt wiele. Tryb sieciowy to prosta wariacja na temat weekendowych turniejów z Fify 12 – nic więcej, jak tylko sposób na usystematyzowanie rozgrywanych meczy. Tryb, który stawia przed graczem wyzwania inspirowane prawdziwymi meczami w chwili obecnej niewiele różni się od tego samego z podstawki – może zyska rumieńców, gdy trzeba będzie rozegrać jakąś sytuację z meczu Polaków na Euro, ale na to musimy jeszcze poczekać. Nie wszystkie reprezentacje są „licencjonowane” - i o ile Macedonii i Walii aż tak bardzo nie żałuję, to „wymyślona” Ukraina wydaje się być sporym niedopatrzeniem. Zawodzi też tryb o nazwie Wyprawa, który pozwala skompletować własną drużynę z zawodników „wygranych” w pojedynkach z drużynami narodowymi, tyle że: a) nie pasuje do Euro (fajniejszy i bardziej uzasadniony byłby z drużynami klubowymi, jako rozwinięcie/alternatywa Ultimate Team), b) każe rozgrywać nudne mecze ze słabeuszami , bo w całości składa się aż ze 160 spotkań (EA powinno stawiać szampana każdemu, kto wykona gigantyczny wysiłek i dogra ten tryb do końca).

Koniec końców okazuje się więc, że pomysł wydania UEFA Euro 2012 w postaci dodatku nie był wcale tak dobry, jak mogłoby się wydawać. Cena i tak jest wysoka jak na oferowaną zawartość, zmian w rozgrywce nie ma właściwie żadnych (a np. ostatnie Mistrzostwa Świata doczekały się gry, która bardzo ładnie wygładzała ówczesną edycję Fify, to samo było z poprzednim Euro), otoczkę Mistrzostw Europy ledwo co czuć, a komentarz, na który najbardziej ostrzyłem sobie zęby (uszy?), też nie jest aż tak historyczny, jak mogłoby się wydawać. Szału nie ma, raczej jest lekki zawód. Oby tak samo nie było z naszym występem na Euro...

Ocena: 5.0

---

Plusy:
kilka naprawdę fajnych komentarzy
możliwość obejrzenia polskich stadionów w wersji wirtualnej



Minusy:
ograniczenia dodatku nie pozwoliły bardziej „zlokalizować” komentarza
rozgrywka w 100% identyczna, jak w Fifie 12
tak naprawdę, nie ma tu w co grać – Euro kończy się w 2 godziny, tryb Wyprawy jest nudny i nie pasuje do tematyki dodatku
w kontekście zawartości: wysoka cena

źródło cd-action.pl